Jak narzekanie wpływa na nasze życie

Niedawno spotkałam osobę, która opowiedziała mi o swoich niełatwych doświadczeniach. Z każdą kolejną, opowiadaną przez nią, historią myślałam „tak dużo trudnych wydarzeń, za dużo jak na jedną osobę”. Kończąc swoją opowieść moja rozmówczyni podsumowała ją słowami: „nie użalałam się nad sobą bo nie miałam na to czasu. Wiedziałam, że muszę wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć rozwiązanie dlatego nie narzekam”.

My, ludzie, mamy tendencję do narzekania, na pogodę, na korki, na pracę, na męża – jakiś powód do narzekania zawsze się znajdzie. Na pewno nie raz zdarzyło Ci się zapytać kogoś co słychać i w odpowiedzi usłyszeć „a, szkoda gadać” albo „nic ciekawego”, a jak często Ty sam odpowiadasz w ten sposób? Narzekamy, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, jaką sami sobie robimy tym narzekaniem krzywdę.

Kiedy skupiamy się na jakimś negatywnym obszarze naszego życia, na tym, co nam się akurat nie podoba, niezależnie od tego czy mówimy o pogodzie czy pracy, mocno zawężamy naszą perspektywę – tak, jakbyśmy patrzyli przez lupę tylko na jeden fragment rzeczywistości i jednocześnie nie byli świadomi, że poza tym jest jeszcze obszar, którego szkło powiększające nie obejmuje. Wystarczy odsunąć lupę od oka aby naszym oczom ukazał się szerszy obraz.

Nasz mózg nie lubi niespójności, potrzebuje aby rzeczywistość pasowała do obrazu, który tworzymy – kiedy stworzymy jakieś przekonanie np. o tym, że mamy beznadziejną pracę, nasz mózg będzie wyszukiwał takie fragmenty rzeczywistości, które to przekonanie potwierdzą. Im bardziej więc będziemy narzekać na fatalną pracę, tym trudniej będzie nam dostrzec jakikolwiek pozytyw tego zajęcia.
Podobnie rzecz ma się w przypadku narzekania na samego siebie – jeśli w swojej głowie stworzymy przekonanie, że  do niczego się nie nadajemy to nasz mózg będzie nastawiony na wyłapywanie faktów, które są zgodne z tym przekonaniem, co za tym idzie znacznie trudniej będzie nam zauważyć te wydarzenia, które świadczą o tym, że czasami bywamy całkiem zdolni.

To nie koniec konsekwencji narzekania. Nasza nieświadomość nie odróżnia opinii od faktów, jeśli więc ciągle powtarzamy w myślach „nie jestem wystarczająco dobry” albo „życie jest przygnębiające” to nasza nieświadomość zrozumie to jako oczekiwanie – sprawi, że zaczniemy zachowywać się dokładnie tak, aby to życie było jeszcze bardziej przygnębiające. To zjawisko nosi nazwę samospełniającego się proroctwa.
Narzekający ludzie przyciągają narzekających ludzi i negatywne sytuacje – to kwestia energii, którą każdy z nas wyczuwa na pewnym poziomie, przyciągamy osoby i wydarzenia, które są zgodne z naszym stanem energetycznym.
Oczywiście im bardziej narzekamy, tym bardziej się nakręcamy, czasami nawet licytujemy się między sobą o to, kto ma gorzej, doświadczając przy tym trudnych emocji. Nie można przecież mówić ciągle o złej sytuacji życiowej czy nawet paskudnej pogodzie nie doświadczając przy tym uczucia złości, smutku czy chociaż zdenerwowania.

Zapytasz pewnie – po co w takim razie ludzie narzekają?
Otóż w grę, ponownie, wkracza nasze własne ego, które wprost uwielbia narzekać i czerpie z tego naprawdę wiele korzyści. Narzekanie to najlepszy sposób na nierozwiązanie własnych problemów – znalezienie rozwiązania zawsze wiąże się ze zmianą, która z kolei wiąże się z obawą. Problemy to dla ego część naszej tożsamości , nic dziwnego, że nie chce zrezygnować z czegoś z czym się identyfikuje. Narzekanie daje nam złudne poczucie, że coś robimy, że nie przyglądamy się biernie sytuacji, która nam nie odpowiada. Narzekając często stawiamy się w roli ofiary, a co za tym idzie oczekujemy, że ktoś inny wejdzie w rolę wybawcy, bohatera. Narzekanie daje też naszemu ego poczucie wyższości, którego tak bardzo potrzebuje – jeśli na kogoś narzekasz oznacza to, że jesteś od niego lepszy, prawda? Narzekając skupiamy także uwagę innych na sobie – a czy jest coś co nasze ego kocha bardziej niż pełne zainteresowanie innych skierowane na naszą własną osobę?

Korzyści, które ego czerpie z narzekania można by mnożyć. Jednak szkody, jakie nam samym wyrządza są niewspółmiernie duże w stosunku do tych korzyści. Doświadczanie negatywnych emocji, zawężona perspektywa, trudności w znalezieniu rozwiązań, samospełniające się proroctwo…

Wróćmy na chwilę do mojej rozmówczyni z początku artykułu – jak to się stało, że tak zadziwiająco dobrze poradziła sobie w trudnych sytuacjach? Skupiła swoją uwagę na zasobach i rozwiązaniach – zamiast zamknąć się w szufladce narzekań, zamiast koncentrować się na tym, co może jeszcze pójść nie tak i jak już jest źle zaczęła szukać rozwiązań, nie traciła energii na rozpamiętywanie i samonakręcanie lecz przekierowała ją na działanie, nie przerzucała odpowiedzialności za swoje nieszczęścia na sytuacje, innych ludzi, los – po prostu uznała, że jest jak jest, ale jeśli coś ma się zmienić to ona, nie kto inny jest za to odpowiedzialna.

Jak wyrwać się z pułapki narzekania?
Odpowiedzią jest świadomość – gdy złapiesz się na tym, że właśnie narzekasz odzyskujesz sprawczość. Sam akt świadomości odbiera władzę Twojemu ego i oddaje ją Tobie – i tu możesz zdecydować czy chcesz poświęcić swoją energię i czas na nakręcanie się czy też poszukać rozwiązań, a te zawsze są. Skup się na tym, co pozytywne, zawsze, nawet w najgorszej sytuacji, możesz dostrzec coś za co warto być wdzięcznym –  i tak, temu poświęć swoją uwagę. Masz szefa rodem z horroru? To oznacza, że masz też pracę, a w związku z tym pieniądze. Kolejny raz w tym tygodniu trafiłeś na korek na autostradzie? To oznacza, że masz samochód – pewnie wiele osób chętnie postałoby w tym korku za Ciebie gdyby to oznaczało posiadanie auta. Twój syn kolejny raz wrócił z podwórka i oznajmił, że zniszczył nową parę spodni – to cudownie, że masz syna, a on kolegów z którymi może się bawić. Tkwisz w sytuacji, która Ci nie odpowiada? Podejmij decyzję, że chcesz ją zmienić i skup się na rozwiązaniach i działaniu lub zdecyduj, że mimo wszystko nie chcesz zmian, wtedy zaakceptuj to, co się dzieje i wykorzystaj swoją energię na coś innego.

Często, nieświadomie kierujemy się zasadą „wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma”, podczas gdy to właśnie tu i teraz jest najlepszy moment na to, żeby doświadczać, doceniać lub działać i zmieniać.