Odpowiedzialność – odc. 15

Jak to się dzieje, że dwie osoby będące w podobnej sytuacji życiowej widzą ją w zupełnie inny sposób? Co się dzieje, gdy odpowiedzialność za swoje życie bierzemy na siebie, a co wtedy gdy lokujemy ją w okolicznościach zewnętrznych lub przerzucamy na innych? Które z tych podejść jest dla nas lepsze i dlaczego nie zawsze dostrzegamy wszystkie nasze możliwości?

Zapraszam do subskrypcji mojego kanału YT, w którym poruszam problemy jakie najczęściej zgłaszają pacjenci w moim gabinecie: https://www.youtube.com/channel/UCUqHuPHElWNJhePj3yi4-rA?view_as=subscriber

Transkrypcja tekstu:
Jakiś czas temu miałam okazję rozmawiać z osobą, która skarżyła się na trudności związane z poszukiwaniem pracy, osoba ta, nazwijmy ją Panią X ,opowiadała z ogromnym żalem o wielu wysłanych CV i próbach osobistego odwiedzenia potencjalnych miejsc pracy. W całej tej wypowiedzi trudno było nie zauważyć rezygnacji, a całość została podsumowana brakiem perspektyw, przekonaniem, że tylko ludzie, którzy mają odpowiednie znajomości znajdują pracę i koniecznością pogodzenia się z faktem, że już zawsze tak będzie. Trudno nie zrozumieć rozżalenia i poczucia niesprawiedliwości , którym ogarnięta była moja rozmówczyni. Jednak, ku mojemu zaskoczeniu, tego samego dnia, przeprowadziłam jeszcze jedną rozmowę z zupełnie inną osobą – nazwijmy ją Y, która, ku mojemu jeszcze większemu zaskoczeniu znajdowała się w sytuacji życiowej bliźniaczo podobnej do tej, opisywanej przez panią X. Właściwie jej narracja zaczęła się dokładnie tak samo, trudności związane ze znalezieniem pracy, mnóstwo wysłanych CV, uczucie napięcia i konieczności zarabiania pieniędzy. Wewnętrznie byłam już przygotowana na to, że i zakończenie tej wypowiedzi będzie takie samo – jednak tak się nie stało. Gdy pani Y skończyła opowiadać o swojej trudnej sytuacji, na chwilkę zawiesiła głos, zastanowiła się i powiedziała „myślę, że muszę wysłać więcej CV i właściwie chyba skoncentrowałam się tylko na poszukiwaniu pracy w jednym konkretnym obszarze i konkretnym stanowisku, a może to akurat nie jest dla mnie? Może powinnam spojrzeć na to szerzej, jestem pewna, że znajdę tę pracę”. Jak to możliwe, że dwie osoby znajdujące się właściwie w identycznej życiowej sytuacji widzą swój problem w tak różny sposób?  I czy przypadkiem nie jest tak, że każdy z nas czasami w obliczu pewnych trudności staje się panią X, która nie widzi żadnego wyjścia i własnego wpływu na sytuację, a innym razem panią Y, która z pełną świadomością powagi sytuacji szuka rozwiązań? Co w tej konkretnej sytuacji różni panią X i panią Y?
Kluczową rolę odgrywa tu poczucie odpowiedzialności za swoje własne życie. Pani Y wie, że jeśli nic nie zrobi, jeśli usiądzie teraz i zacznie zamartwiać się własną sytuacją to ta sytuacja w najlepszym wypadku nie zmieni się, bardziej prawdopodobne jest jednak to, że ulegnie ona pogorszeniu. Pani Y, którą dobrze znam, świetnie o tym wie, wie też, że tylko ona sama może coś zrobić – to przekonanie powoduje, że jej mózg nieustannie szuka rozwiązań. Jednak pani X nie zbudowała w swojej własnej głowie przekonania o tym, iż tylko ona sama ma wpływ na swoje życie, dlatego zamiast koncentrować się na rozwiązaniach kieruje uwagę na problem – brak pracy i całą swoją energię wykorzystuje na roztrząsanie tego problemu. I przyznaj się też tak czasami robisz, wszyscy czasami tak robimy. Trudno przyznać przed sobą, że jesteśmy odpowiedzialni za wszystko, co dzieje się z naszym życiem – ponieważ to oznaczałoby niekończącą się pracę, podejmowanie kolejnych działań, prób i błędów i być może doświadczania wielu sukcesów, ale także porażek. Jeśli jednak uznamy, że nie możemy nic zrobić, bo świat jest zły, jeśli ktoś coś ma to na pewno oszukiwał, a my mamy po prostu pecha to spora część poczucia odpowiedzialności po prostu znika. Możemy po prostu sobie siedzieć i narzekać, nie podejmując żadnych działań bo to i tak bez sensu, a przy okazji uda nam się uniknąć potencjalnej porażki. Tyle tylko, że nic robiąc już ponosisz porażkę – tylko mniej spektakularną. Może pomyślisz teraz, że przecież nie wszystko zależy od Ciebie – i będziesz miał rację. Nie masz wpływu na to czy np. stracisz pracę czy nie, ale to co zrobisz potem to już tylko Twoja odpowiedzialność. Możesz obrazić się na cały świat, który skąd inąd bywa niesprawiedliwy, i sprawić, że znajdziesz się w jeszcze gorszej sytuacji albo zrobić coś, cokolwiek, co chociaż przybliży Cię do poprawy sytuacji.
Podobnie, jak powyższych przykładach, mamy też tendencję do krytykowania siebie i obwiniania za popełnione błędy – ale często bez przyjmowania odpowiedzialności. Jeśli np. zdajesz sobie sprawę, że z jakiegoś powodu zepsułeś najważniejszą relację w swoim życiu to masz dwa wyjścia: skrytykować się, obwinić, samobiczować i poza tym nie zrobić nic, albo spróbować to naprawić, a jeśli to się nie uda wykorzystać tę lekcję w przyszłości – to, co zrobisz to Twoja odpowiedzialność. Odpowiedzialność to działania, które podejmujemy każdego dnia, w każdej sekundzie, to wybory, których nieustannie dokonujemy.
Czasami zdarza się też, że naszą odpowiedzialność przerzucamy na innych – na bliskich, na przełożonych, na tych, którzy naszym oczywiście zdaniem, mają się lepiej od nas. I to zrzucenie z siebie odpowiedzialności powoduje, że wchodzimy w rolę ofiary, osoby od której nic nie zależy – a skoro tak, to nie musi nic robić ponieważ to i tak nie przyniesie żadnych rezultatów. To także mechanizm obronny, którego celem jest redukcja napięcia, które pojawia się w trudnej sytuacji – jeśli ja nie mogę nic zrobić bo to inni są odpowiedzialni za moją sytuację to, co za ulga, mogę nie robić nic. To oczywiście zazwyczaj proces nieświadomy, jednak warto zaobserwować, czy i Tobie zdarza się rezygnować z własnej odpowiedzialności i poczucia sprawstwa. Pamiętaj, że im bardziej uznajesz swoją sytuację za beznadziejną i im więcej razy powtórzysz, że z tym nie da się nic zrobić, tym bardziej Twój mózg będzie się koncentrował na tym, co to przekonanie potwierdzi i tym bardziej będzie omijał rozwiązania. Jeśli więc stwierdzisz w jakiejś sytuacji, że działasz właśnie w taki sposób, spróbuj zmienić perspektywę dokładnie tak, jak w przykładzie z paniami X i Y. Uważasz, że Twoja sytuacja to kompletne dno, z którego nie da się wydostać, że odpowiedzialni za to są inni albo że jesteś po prostu pechowcem? W takiej sytuacji wyobraź sobie osobę, która doświadcza dokładnie tego samego, jednak posługuje się zupełnie odwrotnym przekonaniem. Co ona by zrobiła? Gdzie szukałaby rozwiązań? Kogo poprosiłaby o wsparcie? Zadawaj sobie pytanie przyjmując perspektywę tego odmiennego punktu widzenia. Tu nie chodzi o podejmowanie wielkich działań, chodzi o to, że czasami lepiej zrobić cokolwiek, coś małego, albo coś, co z pozoru nie może mieć wpływu na bieżącą sytuację. Każdy ruch, każda próba przybliża Cię do zmiany sytuacji. I nawet jeśli się nie uda tym razem, będziesz mądrzejszy od samego siebie sprzed tego działania. I sam przyznasz, że nawet najmniejsze działanie ma większe powodzenia niż narzekanie na beznadzieję sytuacji. Tak, życie jest niesprawiedliwe, i często nie masz wpływu na okoliczności zewnętrzne, na to, jak ktoś Cię potraktuje, jak oceni, na to, że znów zepsuje Ci się samochód, że znów pada, że niesprawiedliwie straciłeś pracę, że ktoś bardzo kochasz nie chce Cię znać ani na wiele innych rzeczy – ale masz wpływ na to co z tym zrobisz. Nie tylko na zewnątrz ale także w Twojej własnej głowie – bo tylko po Twojej stronie leży odpowiedzialność za to, by podejmować próby. A Ty jesteś jedyną osobą, która stale jest przy Tobie i chyba warto byłoby zadbać o jej dobro.