Emocje dobre czy złe

„Nie krzycz”, „nie płacz”, „nie denerwuj się” to komunikaty, które każdy z nas słyszał z  pewnością nie raz w obliczu przeżywania takich emocji jak złość czy smutek, zwłaszcza w okresie dzieciństwa. Jako dzieci często uczymy się więc, że smutek czy złość to negatywne uczucia, których nie tylko należy unikać ale przede wszystkim nie należy ich wyrażać. Nie jest jednak możliwe abyśmy nigdy nie doświadczali tego rodzaju emocji, często więc staramy się je tłumić, nie zastanawiając się co wtedy się z nimi dzieje – nie znikają przecież od tak, prawda?

Jeśli zastanowimy się przez chwilę czym właściwie jest emocja dojdziemy w końcu do wniosku, że jest ona pewnego rodzaju energią, nie wyrażona zostaje zablokowana w organizmie, a w konsekwencji może stać się przyczyną naszych przyszłych problemów. Gdy mówię o wyrażaniu emocji nie mam na myśli histerycznego płaczu czy agresji lecz raczej kontakt z własnymi emocjami. Obserwowane, świadome emocje zawsze są dla nas pewną informacją. Żadna emocja sama w sobie nie jest dobra ani zła, to my nadajemy jej znaczenie zależnie od tego co z tą konkretną emocją zrobimy. Złość może przerodzić się we wściekłość czy gniew, a my doświadczając jej możemy zdecydować się na pobicie kogoś kto zachował się wobec nas nie w porządku, skierować ją przeciwko sobie albo..wykorzystać jako energię niezbędną do podjęcia pewnych działań. Uczucie złości – jeśli tylko potrafimy ją zauważyć zanim przejmie nad nami kontrolę – może być dla nas informacją, że nasze granice zostały przekroczone, że znaleźliśmy się w sytuacji, która nam nie odpowiada – i tę powstałą energię możemy wykorzystać aby mieć siłę tę sytuację zmienić. Podobnie jest ze smutkiem, samo zauważenie, że teraz właśnie odczuwamy smutek może być dla nas wskazówką, informacją, a umiejętność nie tłumienia tej emocji i potrzebę płaczu możemy wykorzystać jako oczyszczające doświadczenie, bez „nakręcania się”. Możemy więc zastanowić się co wywołało w nas to uczucie, czy to jakaś potrzeba nie została zaspokojona, a może smutek jest konsekwencją rozczarowania albo poczucia porażki, i tę wiedzę spożytkować lub pozwolić emocji przejąć nad nami kontrolę i rosnąć, rosnąć, aż smutek zamieni się w żal, a dalej w rozpacz i ból. Z kolei strach jest nam niezbędny do przeżycia – jego pojawienie się możemy wykorzystać „włączając” większą ostrożność, możemy potraktować go jako informację o tym, że należy bardziej uważać czy też podjąć racjonalną decyzję o wycofaniu się z niebezpiecznej sytuacji.
Widzimy więc wyraźnie, że każda z tych negatywnych z pozoru emocji nabiera znaczenia dopiero w kontekście naszej reakcji. Co jednak z emocjami kojarzącymi się nam pozytywnie, jak np. radość? Otóż i tę emocje możemy spożytkować dobrze lub źle. Możemy więc w związku z tą emocją doświadczać uczucia spokoju, wesołości, czy satysfakcji ale także na fali huraoptymizmu podejmować nieprzemyślane działania, których normalnie byśmy nie podjęli – a więc niekontrolowana radość również może uniemożliwić nam lub ograniczyć racjonalne myślenie.

Warto obserwować każdą emocję jakiej doświadczamy, bez oceniania jej jako dobrej czy złej, a jedynie traktować jako informację czy narzędzie. Wiadomo przecież, że kiedy emocje biorą nad nami górę często nie wróży to nic dobrego – świadomość doświadczanych emocji pozwala nam na ich kontrolowanie. Dodatkowo warto wspomnieć o tym, że już sama obserwacja naszych wewnętrznych doświadczeń powoduje ich zmianę.  Emocja pozostawiona sama sobie rośnie, przybiera na sile aż w końcu tracimy nad nią kontrolę, z kolei nasza świadomość powoduje, nie tylko to, że sami możemy zdecydować co z daną emocją zrobimy, czy wykorzystamy ją na swoją korzyść czy nie, ale już sama obserwacja emocji powoduje jej zmianę.  Proces ten można opisać za pomocą pewnego przykładu: gdy na mrozie znajdziemy kawałek lodu pozostanie on tam tak długo aż zewnętrzne warunki takie, jak temperatura, spowodują jego rozpuszczenie, kiedy jednak weźmiemy kawałek lodu do ręki i poświęcimy mu trochę uwagi, zauważymy jaką ma strukturę, kształt, temperaturę, będziemy stawać się bogatsi o doświadczenie kawałka lodu, a więc zajdzie w nas pewna zmiana. A co w tym czasie będzie robił kawałek lodu? Również będzie ulegał zmianie prawda? Być może najpierw przyklei się do naszej dłoni, potem zacznie rozpuszczać i zmieniać kształt aż w końcu zniknie, cały jednak proces pozostanie w naszej świadomości. Dokładnie tak samo jest z naszymi wewnętrznymi doświadczeniami – obserwowane ulegają zmianie – nasza świadomość tych procesów pozwala nam zdecydować czy chcemy aby lód pozostał nadal zamarznięty czy też chcemy dokonać zmiany tego stanu.

Emocje pojawiają się w nas zupełnie niespodziewanie w odpowiedzi na jakiś bodziec – zamiast ulec emocji i pozwolić jej przejąć nad nami kontrolę warto poświęcić jej nieco uwagi – dokładnie tak, jak w przykładzie z kawałkiem lodu, tyle, że w tym wypadku uwagą obejmujemy to, co dzieje się w naszym wnętrzu.  Zanim na fali emocji podejmiemy jakieś działania możemy pozwolić sobie na chwilę zastanowienia – o czym informuje nas to doświadczenie, jakie ono jest, skąd się wzięło i co możemy z nim zrobić, jak tę emocję spożytkować, jak ją wyrazić. To często trudne zadanie, ale tylko dzięki świadomości własnych procesów wewnętrznych możemy w pełni wykorzystać wszystko to, czego doświadczamy.  Od tej pory to my zarządzamy własnymi emocjami, ze świadomością, że żadna z nich nie jest z natury zła lub dobra, a tylko od nas zależy jakie znaczenie jej nadamy.